Wycieczka do Czarnobyla

Po wielkim serialowym hicie HBO “Czarnobyl” pewnie sporo osób zastanawia się czy nie byłoby ciekawe odwiedzić tego miejsca samemu… Ale jak? Czy to bezpieczne? Czy warto?










Do Czarnobyla jechałam ze strefazero.org (i to jedyne biuro polecam, sprawdzone przeze mnie i znajomych) na calusieńkie 3 dni zwiedzania w Strefie Wykluczenia (+ 1 dzień w Kijowie). Wraz z dojazdami trwało to tydzień, pełen program dostępny jest na stronie. Całość kosztowała niecałe 2 tysiące. W cenie mamy zawarte wszystko co potrzebujemy (a jeśli coś potrzebujemy dokupić to ceny na Ukrainie są śmiesznie niskie) - przejazd, noclegi, pełne wyżywienie, oprowadzanie po Strefie Zero i nawet jeden wieczór tradycyjnej, ukraińskiej biesiady. Trzeba tylko być pełnoletnim i zadbać o ważny paszport (BADZO WAŻNE! Nie ma szans na dostanie się tam bez paszportu). Wyjazd z Warszawy, dłuuuga, wyczerpująca jazda nocą, trochę stania na granicy (która może znacznie wydłużyć podróż, w zależności od humoru strażników) no i przybywamy. Jesteśmy zakwaterowani w miejscowości Sławutycz. Tam śpimy i codziennie wcinamy śniadanka w lokalnej knajpie.

Codziennie rano darmowa eksterytorialna kolejka dowozi nas do Strefy Wykluczenia razem z pracownikami elektrowni. Jedzie ona ok. 45minut. Są ze 3 pociągi rano i 3 wieczorem -trzeba na nie zdążyć. My jeździliśmy zawsze tym najwcześniejszym i wracaliśmy najpóźniejszym.

W elektrowni wciąż pracują ludzie, bo to nie jest tak, że elektrownię atomową można zamknąć w dzień. Do 20xx któregoś tam roku albo dłużej muszą ją wyprowadzać z użytku. Oczywiście słaby to biznes bo pensje trzeba płacić, a żadnej energii z tego nie ma.

Wchodząc i wychodząc do Strefy przekraczamy bramki dozymetryczne. Jak się przypadkiem nie przejdzie testu bo się ma za dużo radioaktywnego błotka na butach to przydaje się doświadczony organizator wycieczki do rozwiązywania problemów ;)










Po Strefie poruszamy się tylko ichnimi busami z ichnimi kierowcami. To jest baaardzo rozległy teren. Zarówno kierowcy jak i niektórzy inni pracownicy elektrowni (którzy muszą pracować nocą) mieszkają w samym Czarnobylu w trybie dwutygodniowym (2 tygodnie tam, na 2 wracają do domu). Mieszka tam więc kilkaset osób w rotacji, jest nawet sklepik (z czego połowa to alkohol).

Wszystko zwiedzamy na własną odpowiedzialność. Aby odwiedzić naprawdę ciekawe miejsca warto, po raz kolejny to powiem, wybrać się z dobrym przewodnikiem.









Niebezpiecznie, bo pewnie wiele osób się nad tym zastanawia, tak naprawdę nie jest. Promieniowanie niekiedy niższe niż w dużych miastach. Są, faktycznie, miejsca, gdzie może być niebezpiecznie, ale albo się do nich nie zbliżamy, albo są wyraźnie oznakowane, albo są one baaardzo trudne do znalezienia i bez wiedzy jak się tam dostać na pewno nam się to nie uda.

Jedzenie w stołówce pracowników firmy, dało się najeść. Możemy też wejść do samej elektrowni, ale nic tam wielce ciekawego nie ma.


Wybaczcie słabą jakość zdjęć - kiedyś wrócę tam z lepszym sprzętem. Poza tym i tak żadne zdjęcia nie oddają klimatu i tej niesamowitej, wszechobecnej ciszy która tam panuje. To trzeba raczej poczuć samemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.