Kiedy książka jest za dobra...

Założyłam tego bloga z chęci dzielenia się z innymi moimi doświadczeniami z przeczytanych książek.

Raz kiedyś trafia się jednak lektura, która jest tak dobra, że aż niemożliwa do opisania od razu. I choć chcesz, naprawdę bardzo chcesz podzielić się nowym odkryciem, to siła ciągnąca Cię do sięgnięcia po dalszy tom albo inną książkę tego samego autora jest zbyt wielka, by skrobnąć choć krótką recenzję.

Ostatnio miałam tak z serią "Czarnego Maga" na którą składa się "Uczennica Maga", "Gildia Magów", "Nowicjuszka" i "Wielki Mistrz" autorstwa Trudi Canavan. Tyle zapisałam po przeczytaniu pierwszego tomu:


Nie wiem, czy kiedykolwiek przeczytałam tak długą książkę. Przez historię zapisaną na ponad ośmiuset stronach przechodziłam przez wiele dni... czy było warto?
Nie zostawię Was z tym pytaniem do końca i odpowiem już teraz - otóż jak najbardziej, warto.
Książka jest wstępem do Trylogii Czarnego Maga autorstwa Trudi Canavan.
Tessia jest młodą dziewczyną, która większość swojego życia spędziła pomagając ojcu przy uzdrawianiu mieszkańców majątku w którym mieszka. Pomimo tego, iż jej wiedza medyczna jest niemała i z pewnością pomogłaby niejednemu człowiekowi, nie może zostać samodzielną uzdrowicielką ze względu na płeć. Są to bowiem czasy, w których kobieta nie zdobyłaby żadnego zaufania na takim stanowisku. Ojeciec Tessii już myśli o przygarnięciu kogoś do nauki, a matka od zawsze załamywała ręce na medyczne aspiracje córki.


Po czym zabrałam się za kolejne 3 tomy, czytając ciągiem przeszło tysiącstronicową trylogię. To dlatego mój ostatni wpis jest z czerwca! Trafiłam wtedy na tą serię i przepadłam na dobre.
Może właśnie powyższe zdanie powinno być wystarczającą rekomendacją? Dla mnie by było. Dla tych, co potrzebują nieco więcej informacji - proszę czytać dalej ;3

Teraz, po "ochłonięciu", może byłabym w stanie skrobnąć coś więcej. Na przykład to, że właściwa akcja trylogii odbywa się kilkaset lat po wyżej opisanym fragmencie z "tomu 0".

W "tomie 0" oczywiście nie uświadczymy typowego wiejskiego życia, z typową córką spierającą się o plany na przyszłość z własną matką.
Tessia w pewnych okolicznościach (próbując odepchnąć natarczywego gościa z sąsiadującej Sachaki, kraju, który do niedawna rządził zamieszkiwaną przez dziewczynę Kyralią) odkrywa, że ma talent magiczny. Osoby z taką umiejętnością muszą być szkolone przez Mistrzów - w przeciwnym razie ich moc mogłaby rozwinąć się sama, co stworzyłoby znaczne niebezpieczeństwo dla innych. Dziewczyna zaczyna więc pobierać nauki u lokalnego Maga Dakona. Ten pod swoją opieką miał już od jakiegoś czasu ucznia Jayana, który wyraźnie nie był zachwycony z nowego towarzystwa i konieczności spowolnienia swojej nauki.
Tessia zaskakiwała wszystkich (z wyjątkiem Jayana, którego duma coś nie mogła tego przeboleć) niezwykłym postępem swojej nauki. Jej myśli jednak wciąż pędziły ku lecznictwu. Wtedy jeszcze nie były znane żadne zastosowania magii w medycynie. Stracone marzenia o zostaniu uzdrowicielem zastąpione zostały przez chęć nauki swojej mocy w celu odkrycia takich właśnie nowych możliwości jej użycia.
W tym samym czasie Sachakanie zaczęli być nieco niezadowoleni z obecnej sytuacji politycznej. I teraz long story short - postanowili na nowo zaatakować Kyralię! Zaczyna się walka o przeżycie, odbicie straconych ziem, pozyskanie sojuszników wśród oddalonej od granic Stolicy. Na tym właśnie skupia się większość książki "Uczennica Maga".
Nie muszę chyba mówić, że tom trzyma zarówno poziom jak i napięcie, a jego długość sprawi, że zdążymy przyzwyczaić się do niektórych bohaterów i ich ewentualna śmierć będzie, ajć, bolesna także i dla nas.
Oczywiście uchyliłam zaledwie rąbek tajemnicy tego, co znajduje się w tej lekturze. Specjalnie pominęłam nawet jeden ważny wątek, co by każdy po przeczytaniu tej recenzji mógł zaskoczyć się przy czytaniu ;3

Sama trylogia, jak pisałam już wyżej, odgrywa się kilkaset lat po opisanej wojnie.
Bardzo ciekawym było odkrywanie tego, jak świat znany nam z "Uczennicy Maga" zmienił się na przestrzeni wieków. A zmienił się bardzo! To, co kiedyś było na porządku dziennym, teraz okazało się zakazane. Wiele rzeczy zadziało się w polityce i społeczeństwie... czy na lepsze? Ciężko stwierdzić.

Trylogia ma niesamowitą fabułę, plot twisty, akcję, romanse, wojny i intrygi. Trzyma w napięciu jeszcze lepiej, niż "Uczennica Maga"! I nie mogę napisać nic więcej, co by nie psuć zabawy! Kto nie czytał niechaj zacznie, popołudnia zlecą strasznie.

Dla zachęty załączam jeszcze świetny rysunek przedstawiający jednego z ważniejszych bohaterów Trylogii ;3

Akkarin autorstwa kir-tat
Sama też popełniłam fanart do "Uczennicy Maga". Daję mniejszy, co by tak nie straszył :D

Jayan, Tessia i Mikken autorstwa Xiclu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.