Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

21 maja 2017

Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji - Charlotte Cho

Wesoło hasając sobie w Internecie natrafiłam na coś opisywanego "koreańskim rytuałem pielęgnacyjnym"...

Mimo, że Korea jest bardzo nisko na liście moich ulubionych azjatyckich państw, a kosmetyki (chyba, że do włosów) są dla mnie średnio interesującą sprawą, temat jakoś mnie wciągnął i nim się obejrzałam, po przeczytaniu wielu blogów i for, tego samego dnia robiłam wielkie zakupy w sklepach on-line, by wprowadzić taki rytuał pielęgnacyjny do swojego życia. Teraz na łazienkowej półce trzeba będzie zrobić miejsce na nowe olejki, esencje, kremy czy maski-płachty w urocze zwierzaczki, eh... (ciężkie życie)

Zauważyłam, że praktycznie wszystkie blogerki opisujące temat powoływały się na jedną książkę autorstwa Charlotte Cho zatytułowaną "Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji". Zaopatrzyłam się w tą publikację, spodziewając się raczej średnio ciekawych informacji podanych w nudny sposób, i zaczęłam czytać.



Charlotte jest Koreanką urodzoną w Ameryce, żyjącą życiem typowej mieszkanki Stanów Zjednoczonych. Nie obce są jej długie pobyty na kalifornijskiej plaży, wylegiwanie się na słoneczku i późniejsze dumne obchodzenie się ze swoją opalenizną. Filtry UV? Zmywanie makijażu? A po co, a komu to potrzebne?

Wszystko zmienia się jednak, gdy w wieku dwudziestu dwóch lat przenosi się do pracy w Korei, gdzie uroda ma całkowicie inny wymiar. Wszyscy wolą pielęgnować swoją cerę, zamiast ją tuszować. Wyglądają pięknie, rześko, zdrowo i młodo. Nawet mężczyźni wiedzieli więcej o pielęgnacji skóry niż Charlotte, a współpracownicy żartobliwie dogryzają jej z powodu mniej schludnego wyglądu!

Dziewczyna uznała, że czas najwyższy wsiąść się za siebie. Przez lata zgłębiła tajemną wiedzę Koreanek i zafascynowała się ich rytuałami do tego stopnia, że otworzyła sklep z kosmetykami, a po powrocie do Stanów została kosmetyczką. Postanowiła podzielić się ze światem swoimi radami wynikłymi z własnego doświadczenia... w tej właśnie książce!



"Jeśli oczy są zwierciadłem duszy, to skóra wokół nich to barometrem twojego wieku (nie brzmi to równie poetycko, prawda?)"

Zacznę od tego, że jakiekolwiek pojęcia z tej dziedziny są dla mnie obce. Autorka jednak wyjaśnia wszystko bardzo prosto i przyjemnie, momentami nawet żartobliwie. Dokładnie opisuje każdy z dziesięciu kroków codziennej pielęgnacji Koreanek oraz równie dokładnie wyjaśnia, dlaczego każdy z nich jest pożyteczny. Podaje na co zwracać uwagę przy konkretnych typach cery, jakie składniki są dla nas dobre, a jakie nie, co powinno znaleźć się w naszej kosmetyczce... no i wiele, wiele więcej. Jeśli przypadkiem trochę siedzisz w tym temacie, to pewnie sporo rzeczy będzie już dla Ciebie jasne. Jeśli, tak jak ja, nie, to dowiesz się wielu nowości.


10 kroków koreańskiej pielęgnacji - rysunek z książki

Jeśli tematyka urody mieszkanek Korei Cię nie interesuje, a sam kraj wydaje Ci się ciekawy... sięgnij i tak po tę pozycję! Poza faktami dotyczącymi piękna autorka przytacza też przykładowo opis koreańskich spa, ichniego jedzenia, czy też podaje swój własny miniprzewodnik po Seulu. Mi osobiście bardzo podobało się to, że książka pisana była przez Koreankę z amerykańskimi korzeniami - Charlotte potrafiła obiektywnie ocenić zarówno mentalność jednego, jak i drugiego świata. Porównywała zarówno rynki kosmetyczne jak i uwarunkowania historyczne wpływające na takie a nie inne postrzeganie urody w krajach azjatyckich i europejskich.

"Podczas jazdy windą do mojego mieszkania podsłuchałam, jak starszy mężczyzna wita stojącą obok mnie kobietę słowami: "Pani cera wygląda dziś wspaniale".
Przyjrzałam się ukradkiem tej ponoć idealnej cerze. Rzeczywiście, okazała się promienna i jasna. Patrzyłam na kobietę na oko przed trzydziestką, choć mogła być starsza i dekadę lub więcej."


Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Charlotte zwraca się do czytelniczki jak do koleżanki. Radosny i żartobliwy ton w jakim napisana jest lektura pozwala na miłe przyswojenie sobie wielu nowych informacji. No i są też urocze rysunki.

Oczarowują Cię azjatyckie piękności? Ciekawią Cię strategie koreańskich koncernów? Chcesz bardziej zadbać o cerę i własne samopoczucie? Masz ochotę na wydanie pewnej sumki w drogerii? Chcesz dowiedzieć się więcej o Korei? Sięgaj śmiało po tę książkę!

PDFa można pobrać na blogu inmakeupbag, serdecznie zapraszam! ^^